
Said Kasmi odchodzi po wyborach. Co zostawi po sobie w Rotterdamie?
Said Kasmi (D66) zapowiedział odejście ze stanowiska wethoudera po przyszłorocznych wyborach samorządowych. Polityk, który sam wyrósł z trudniejszych warunków, uczynił z wyrównywania szans edukacyjnych swój znak rozpoznawczy. Chciał, by każde dziecko w Rotterdamie miało taki sam start bez względu na kod pocztowy.
W praktyce przełożyło się to na programy wsparcia szkół, korepetycje i dodatkowe zajęcia, ale też inwestycje w wczesne wychowanie. Dla polskich rodzin w mieście oznaczało to łatwiejszy dostęp do pomocy językowej i integracyjnej, a także prostsze ścieżki kontaktu szkoła–rodzic.
Krytycy pytają, czy zmiany przetrwają zmianę władzy i czy wyrównywanie szans nie powinno bardziej skupiać się na dzielnicach peryferyjnych. Zwolennicy wskazują, że dopiero ciągłość programów daje widoczne efekty.
Po odejściu Kasmi’ego nowa koalicja zdecyduje, czy priorytety w edukacji pozostaną w tym samym miejscu. To ważne pytanie dla rodziców – także polskich – którzy już przyzwyczaili się do dodatkowego wsparcia i przejrzystych procedur.
Rotterdam, jak większość dużych miast, zmaga się z niedoborem nauczycieli i wyzwaniami integracyjnymi. Dziedzictwo tej kadencji będzie mierzone nie tylko w programach, ale i w tym, czy udało się zatrzymać odpływ kadry i poprawić wyniki dzieci.
Decyzja o odejściu otwiera drogę do nowej debaty o edukacji. Stawką są szanse tysiąca uczniów, którzy codziennie przekraczają progi rotterdamskich szkół.
Udostępnij artykuł


