
Rozmowa wnuczek o bombardowaniu łączy dwa światy w Rotterdamie
Podczas rowerowej wycieczki po Delfshaven spotkały się dwie wnuczki uczestników wojny: jedna ofiary bombardowania, druga – amerykańskiego pilota. Niespodziewane spotkanie przerodziło się w poruszającą rozmowę o pamięci i winie.
Wspomnienia rodzinne, przekazywane przez dekady, nabrały nowego sensu, gdy okazało się, że obie historie biegną po dwóch stronach tego samego zdarzenia. Dla wielu obecnych była to lekcja empatii.
Polacy w Rotterdamie podkreślają, że takie gesty budują mosty między wspólnotami pamięci, także tej polskiej – od Maczkowców po załogi lotnicze. Wspólne upamiętnienia wzmacniają lokalną tożsamość.
Organizatorzy wycieczki zapowiadają kolejne spotkania, w tym warsztaty z lokalną młodzieżą. Historia miasta to dla nich żywa przestrzeń dialogu, a nie tylko tablice na murach.
Miasto chce wspierać oddolne inicjatywy łączące edukację z kulturą. To sposób, by pamięć nie była narzędziem podziałów, lecz współpracy.
Udostępnij artykuł


