top of page

Rotterdam chce być najzielniejszym portem Europy

Rotterdamski port, największy emitent CO2 w Holandii, ogłosił plan, który ma uczynić go zarazem najczystszym i najatrakcyjniejszym hubem przemysłowym w Europie. Kluczowe filary to przejście na zieloną energię, rozwój gospodarki wodorowej, elektryfikacja procesów oraz magazynowanie dwutlenku węgla. W praktyce oznacza to duże inwestycje w sieci energetyczne, nowe instalacje i logistykę.

Ambicje brzmią odważnie, ale też realnie: do 2030 r. port liczy na znaczący spadek emisji przy utrzymaniu konkurencyjności przemysłu. Eksperci zwracają uwagę, że sukces będzie zależeć od tempa rozbudowy infrastruktury oraz dostępności taniej, zielonej energii. Niewiadomą pozostaje, ile kosztów poniosą firmy w łańcuchu dostaw.

Dla tysięcy pracowników, w tym wielu Polaków zatrudnionych w logistyce, stoczniach czy serwisie, to zapowiedź dużych zmian. Potrzebne będą nowe kompetencje, zwłaszcza w obszarach elektryfikacji, hydrogenu i cyfryzacji procesów. Coraz więcej ofert szkoleniowych kierowanych jest do osób gotowych się przebranżowić.

Port stawia również na projekty CCS (wychwytywanie i składowanie CO2), które budzą mieszane odczucia. Zwolennicy podkreślają, że to szybki sposób ograniczenia emisji w ciężkim przemyśle, przeciwnicy – że to tylko „przedłużenie życia” paliw kopalnych. Władze portu argumentują, że rozwiązania mają charakter przejściowy, a celem jest szybkie przejście na energię odnawialną.

Dla firm z obszaru Maasa i Rijnmondu oznacza to konieczność planowania inwestycji z wyprzedzeniem. Już dziś rosną zamówienia na stacje ładowania dla ciężkiego transportu, magazyny energii i modernizacje sieci. Polscy przedsiębiorcy działający w regionie mogą na tym skorzystać, jeśli odpowiednio wcześnie przygotują ofertę usług.

Na horyzoncie pojawia się również ryzyko „wąskich gardeł”: brak mocy przyłączeniowych, opóźnienia w dostawach komponentów czy niedobór specjalistów. To wszystko może czasowo spowolnić green transition w porcie. Mimo to kierunek jest jasny – dekarbonizacja staje się warunkiem utrzymania pozycji Rotterdamu na mapie Europy.

Jeśli plan wypali, zyska nie tylko przemysł, ale i mieszkańcy – mniejsze zanieczyszczenie powietrza oraz nowe, stabilne miejsca pracy w technologiach niskoemisyjnych. Polskie rodziny w regionie już dziś pytają o kursy i dofinansowania, bo widzą, że zielona transformacja to nie moda, a realna zmiana reguł gry.

Udostępnij artykuł

Opmerkingen

Deel je gedachtenPlaats de eerste opmerking.
bottom of page