
Rekord grudniowych przepraw przez Kanał. Brytyjsko-francuski układ na próbie
Ponad 800 osób przeprawiło się jednego dnia przez Kanał La Manche — to grudniowy rekord. Francuskie służby ratownicze interweniowały przy kilkunastu łodziach, część migrantów zawrócono do Calais. Brytyjskie władze chwalą porozumienie z Francją o zasadzie „jeden za jednego”.
Dla Holandii to przypomnienie, że sezonowość migracji bywa złudna. Każde uszczelnienie jednego korytarza powoduje wzrost presji na inne szlaki — w tym w portach Beneluksu, które są tranzytowym sercem Europy.
Polacy w NL, pracujący w transporcie czy logistyce, już odczuwają drobne opóźnienia i dodatkowe kontrole ciężarówek. Firmy ładują w harmonogramach margines na inspekcje, które mają ograniczać „podczepianie się” pasażerów na gapę.
Eksperci przypominają, że mieszanka czynników — wojny, bieda, sieci przemytnicze — nie zniknie z dnia na dzień. Politycy mówią o konieczności połączenia ochrony granic z legalnymi, bezpiecznymi ścieżkami migracji.
W tle tragedie na morzu: w tym roku 29 osób zginęło, próbując pokonać kanał we wrażliwych, zimowych warunkach. To liczby, za którymi kryją się konkretne, urwane życiorysy.
Udostępnij artykuł


