
Putin wskazuje Schrödera na „negocjatora UE”. Europa reaguje chłodno
W weekend Władimir Putin zasugerował, by były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder został unijnym negocjatorem w sprawie Ukrainy. Pomysł spotkał się w Europie z powszechną odmową – od Tallina po Berlin. Zarzut jest prosty: konflikt interesów i brak bezstronności.
Schröder od lat kojarzony jest z rosyjskimi firmami energetycznymi i osobistą bliskością z Kremlem. Gdy stawką są granice i bezpieczeństwo Europy, to propozycja brzmi jak farsa – mówią dyplomaci. I dodają: to raczej próba wbicia klina w UE niż realna oferta rozmów.
Jest jednak w tej zagrywce sygnał: Moskwa publicznie mówi o „końcu sprawy”. Nie wprost o końcu wojny, lecz o momencie przełomowym. Europa odpowiada: porozumienia nie wynegocjuje nam nikt z zewnątrz, a mandat – jeśli przyjdzie czas – wybierze sama.
Dla Polaków mieszkających w Holandii to kolejny rozdział wojny, która rozgrywa się blisko rodzin i przyjaciół w Polsce i na Ukrainie. Każda sugestia „negocjacji” budzi nadzieję, ale i ostrożność – bo doświadczenie ostatnich lat uczy, że okrągłe słowa z Moskwy rzadko znaczą realną deeskalację.
Na razie nie ma dat, nie ma miejsca i nie ma formatu rozmów. Jest polityczny teatr i sprawdzanie, gdzie kończy się jedność Zachodu. Odpowiedź Europy – chłodna i zgodna – sugeruje, że to nie ten moment na mediacje „po znajomości”.
Jeśli w ogóle do rozmów dojdzie, muszą je poprzedzić fakty na froncie i wiarygodny partner po drugiej stronie stołu. A tego – jak oceniają europejscy ministrowie – dziś wciąż brakuje.
Deel artikel


