top of page

„Prawo do pomyłki” w Amsterdamie. Mandat nie od razu?

Amsterdam testuje podejście, w którym zwykła, jednorazowa pomyłka w urzędowych sprawach nie kończy się od razu karą. Chodzi o sytuacje bez złej woli: zły formularz, nieuwaga przy opłacie, spóźnione zgłoszenie. Rząd Jettena przygląda się lokalnej praktyce z myślą o szerszym wdrożeniu.

Dla Polaków w Holandii to realna ulga: bariera językowa i skomplikowane procedury potrafią spłatać figla. Nowe podejście ma oddzielić błąd od nadużycia i dać czas na korektę – bez natychmiastowego mandatu.

Uwaga: to nie jest immunitet. Powtarzające się uchybienia, oszustwo czy stwarzanie zagrożenia wciąż kończą się sankcjami. Ale jeśli pierwszy raz coś poszło nie tak – urząd powinien najpierw pomóc poprawić sprawę i wyjaśnić, co zrobić, by to się nie powtórzyło.

W praktyce warto dokumentować korespondencję i potwierdzenia płatności, a przy wątpliwościach poprosić o krótkie spotkanie lub rozmowę telefoniczną. Pracownicy front‑office coraz częściej mają instrukcje, by prowadzić mieszkańca „za rękę”, zamiast odsyłać go z kwitkiem.

Jeśli pilotaż się powiedzie, podobne zasady mogą pojawić się w innych miastach. Mniej nerwów, większa przewidywalność – i administracja, która służy, zamiast zaskakiwać.

Deel artikel

Opmerkingen

Deel je gedachtenPlaats de eerste opmerking.
bottom of page