
Pożary baterii znów na tapecie: czego chcą Amsterdam i ubezpieczyciele
Po kolejnym pożarze związanym z elektrycznymi skuterami temat bezpieczeństwa akumulatorów wrócił do miejskiej agendy z pełną mocą. Jak podaje Het Parool, incydent w zachodnim porcie to już szósty przypadek w ciągu pięciu lat w firmie współdzielącej skutery. Strażacy przyznają: tego rodzaju ognie są trudne do ugaszenia, a dym potrafi szybko wypełnić budynek.
W praktyce zmienia się język ubezpieczycieli i wspólnot mieszkaniowych. Coraz częściej w regulaminach pojawiają się zapisy o zakazie ładowania w korytarzach, wymogu certyfikowanych ładowarek i przeglądów akumulatorów. Dla Polaków pracujących jako kurierzy czy korzystających z e-rowerów to ważne – to właśnie prywatne ładowanie „na szybko” bywa największym ryzykiem.
Miejskie służby wskazują na prosty zestaw zasad: ładować pod okiem, nie na noc i nie przy drogach ewakuacyjnych, unikać „modowanych” baterii i tanich ładowarek z niepewnym certyfikatem. To banały, które realnie zmniejszają ryzyko i mogą też uratować Waszą polisę mieszkaniową.
Na poziomie przepisów w UE wchodzi w życie nowe ramowe prawo bateriowe, które krok po kroku zaostrzy wymogi dotyczące bezpieczeństwa, recyklingu i oznakowania. Amsterdam rozważa z kolei lokalne wytyczne dla firm wynajmujących skutery i rowery – od sposobu składowania, po „plany pożarowe” i szkolenia załóg.
Firmy od mikromobilności twierdzą, że inwestują w bezpieczniejsze ogniwa i wczesne wykrywanie dymu w magazynach. Straż pożarna chce jednak pójść dalej: systemowe ćwiczenia dla wspólnot i firm, jasne zakazy ładowania w częściach wspólnych oraz regularne kontrole magazynów akumulatorów.
Dla najemców oznacza to, że zarząd budynku może wprowadzić surowsze zasady. Warto je znać, zanim przyniesiecie hulajnogę lub e-bike’a do mieszkania. Lepiej zapytać dziś, niż jutro tłumaczyć się ubezpieczycielowi po zadymionym korytarzu.
Deel artikel


