
Oliebollen w Schiedamie: kolejki i najlepszy smak
Przed kultową budką Nico Sterrenberg na schiedamskim Koemarkt znów ustawiają się długie kolejki. W ostatni dzień roku cierpliwość wynagradzają świeże, chrupiące oliebollen i appelflappen, które w krajowych testach regularnie plasują się w czołówce. Tradycja ma się dobrze, a atmosfera jest jak co roku – gwarna i serdeczna.
Warto nastawić się na oczekiwanie i płatność bezgotówkową – ruch jest duży, a sprzedaż musi iść szybko. Dla rodzin z dziećmi dobrze zabrać coś ciepłego do picia i kocyk, jeśli pogoda nie rozpieszcza. Sklep pracuje do wyczerpania zapasów, więc lepiej nie zostawiać zakupów na ostatnią chwilę.
Polacy w regionie chętnie porównują oliebollen do pączków, ale to inny wypiek – prostszy, drożdżowy, zwykle bez nadzienia, z rodzynkami i posypką z cukru pudru. Świetnie smakuje na ciepło, ale można też podgrzać w piekarniku. Na drugi dzień najlepiej odświeżyć krótko w 160–170°C.
Nie brakuje też wersji z jabłkiem czy kremem, a w niektórych miejscach pojawiają się eksperymenty z nadzieniami czekoladowymi. Warto sprawdzić okoliczne piekarnie i stoiska na targach – w wielu dzielnicach ustawiono czasowe budki, które działają tylko w okresie świątecznym.
Po słodkim maratonie pamiętajmy o umiarze i szklance wody – w nowy rok wejdziemy z lepszym samopoczuciem. A jeśli zostanie kilka sztuk, świetnie sprawdzą się do porannej kawy pierwszego dnia 2026 roku.
Udostępnij artykuł


