
Old Dutch w Rotterdamie znika z mapy. 86 lat historii
To koniec pewnej epoki: legendarna restauracja Old Dutch przy Rochussenstraat zamknie się w przyszły piątek. Menedżer przyznaje bez ogródek: goście liczą „centjes”, a gastronomia po pandemicznych i inflacyjnych turbulencjach nie wróciła do dawnych obrotów. Jak opisuje Rijnmond, wieść o zamknięciu dotarła nawet do rady miasta.
Old Dutch to był adres z duszą – miejsce, gdzie mieszały się światy biznesu, kultury i „starego Rotterdamu”. Dziesiątki tysięcy kolacji, rocznic i spotkań prywatnych. Teraz – mimo prób gaszenia kosztów – drzwi zatrzasną się być może na zawsze.
Dla Polaków w Rotterdamie to symboliczny znak czasu. Część z nas pracuje w horeca i widzi, jak trudno utrzymać dziś pełne sale. Koszty energii, wyższe płace, droższe surowce i ostrożni klienci to mieszanka, z którą nie każde kultowe miejsce sobie radzi.
W radzie miasta temat budzi emocje, ale nie ma prostych recept. Ulgi? Wsparcie dla zabytkowych lokali? Miasto balansuje między ratowaniem ikonicznych adresów a równością reguł dla wszystkich przedsiębiorców.
Jeśli Old Dutch jeszcze wróci, to raczej w innym modelu – krótsze karty, mniej stolików, więcej prywatnych eventów. Jeśli nie, zostanie puste krzesło w pamięci bywalców i realny problem: jak ocalić gastronomiczne DNA miasta.
„Ikony” nie znikają z dnia na dzień bez przyczyny. To efekt długiego, żmudnego zderzenia kosztów z nawykami klientów. I ostrzeżenie dla innych lokali, że same wspomnienia rachunków nie opłacą.
W praktyce – warto wspierać te miejsca, które kochamy, zanim będzie za późno. Jeden obiad miesięcznie w ulubionej restauracji to często realna różnica między „jakoś ciągniemy” a „musimy zamknąć”.
Old Dutch kończy historię jak wiele wielkich adresów – w ciszy i niedowierzaniu gości. Dla Rotterdamu to ciche „dziękujemy” i trudne „co dalej?”.
Deel artikel


