
Objazdy statków przez Afrykę wydłużają dostawy do Europy
Szlaki żeglugowe między Azją a Europą nadal są zaburzone, a część armatorów wybiera dłuższą trasę wokół Afryki zamiast przepływu przez Kanał Sueski. Oznacza to więcej dni na morzu, większe spalanie paliwa i wyższe koszty frachtu, które ostatecznie mogą trafić na metki w europejskich sklepach.
Dla portów takich jak Rotterdam to podwójne wyzwanie: fale opóźnionych kontenerowców przychodzą „grupami”, a rozładunek wymaga dodatkowych mocy przerobowych. Przewoźnicy kolejowi i drogowi też muszą dostosować grafiki, bo okna dostaw zmieniają się niemal z tygodnia na tydzień.
W praktyce oznacza to dłuższe czekanie na elektronikę, odzież czy części samochodowe, które Polacy mieszkający w Holandii często zamawiają online. Sklepy internetowe reagują buforami czasowymi, ale trudniej przewidzieć realny termin dostawy, zwłaszcza w okresach wzmożonych zakupów.
Eksperci zwracają uwagę, że stawki kontenerowe rosną na najbardziej obłożonych trasach i potrafią się zmieniać z tygodnia na tydzień. Firmy próbują amortyzować wahania, ale gdy koszt frachtu idzie w górę, detaliczna cena produktu też ma tendencję do wspinaczki.
Dla polskich przedsiębiorców działających w Holandii oznacza to potrzebę uważniejszego planowania zapasów i elastyczności w komunikowaniu terminów z klientami. Konsumentom pozostaje cierpliwość i sprawdzanie, czy sprzedawca oferuje lokalny magazyn lub opcję odbioru w sklepie, co bywa najszybszym rozwiązaniem w niepewnych warunkach.
Udostępnij artykuł


