
Nocne zamknięcie Schiphol? Zdrowie kontra gospodarka
Gminy wokół lotniska ponawiają apel o wstrzymanie nocnych operacji na Schiphol w imię zdrowia mieszkańców. Wskazują na hałas i zaburzenia snu, które według badań zwiększają ryzyko chorób serca i problemów psychicznych. Dla tysięcy ludzi w pasie podejścia sen przerywany startami i lądowaniami to codzienność.
Jak podaje Het Parool, samorządy chcą, by nowe władze krajowe rozpisały wyraźny harmonogram ograniczeń na godziny nocne. Branża lotnicza ostrzega z kolei przed uderzeniem w cargo, połączenia dalekodystansowe i konkurencyjność lotniska. To spór o to, ile zdrowia i spokoju można „kupić” kosztem aktywności gospodarczej.
Dla Polaków pracujących w sektorze lotniskowym nocne zmiany to część etatu – od ochrony i sprzątania, przez handling, po catering. Zamknięcie nocą mogłoby oznaczać mniej nadgodzin, ale też stabilniejszy rytm życia i łatwiejszą logistykę dojazdów. Dla mieszkańców polskiego pochodzenia w Haarlemmermeer to również szansa na spokojniejszą noc.
Eksperci zwracają uwagę, że ograniczenia mogą skłaniać linie do przesunięć rozkładu zamiast rezygnacji z rynku. Rozwiązania pośrednie to m.in. wyższe opłaty hałasowe w nocy, preferencje dla najcichszych maszyn i lepsza izolacja akustyczna domów, współfinansowana z opłat lotniskowych.
Decyzja nie zapadnie od razu, ale presja polityczna rośnie. Nowy rząd będzie musiał rozstrzygnąć, czy priorytetem jest cisza nocna i zdrowie mieszkańców, czy zachowanie nocnej siatki połączeń, która wspiera hubowy charakter Schiphol.
Udostępnij artykuł


