
Mróz paraliżuje żłobki i przedszkola: część zamknięta
Kinderopvang w całym kraju działa dziś w trybie awaryjnym. Z powodu zasypanych dróg i opóźnień komunikacji część personelu nie dotarła na czas, co wymusiło zamknięcia lub skrócone godziny pracy niektórych placówek. Inne obiekty przeszły na ograniczoną opiekę, prosząc rodziców o pozostanie w domu z dziećmi, jeśli to możliwe.
Operatorzy podkreślają, że priorytetem jest bezpieczeństwo dzieci i obsady. Tam, gdzie to realne, zajęcia zostały przeniesione do mniejszych grup, a odbiór dzieci zorganizowano tak, by uniknąć szczytów komunikacyjnych. Rodzice – w tym wielu Polaków pracujących zmianowo – musieli na szybko przeorganizować grafik domowy i pracę.
Niektóre placówki oferują rekompensaty za odwołane godziny opieki, ale zasady zależą od umów i regulaminów. Warto sprawdzić komunikaty od własnej placówki i – jeśli macie wykupione dodatkowe pakiety – dopytać o możliwość przeniesienia godzin na inny dzień.
Branża przypomina, że zimowe utrudnienia nie zawsze są przewidywalne i apeluje o wyrozumiałość. Jednocześnie wiele ośrodków wdraża plan B: listy rezerwowych opiekunów, elastyczne zmiany i łączenie grup w sąsiednich lokalizacjach.
Eksperci od zarządzania kryzysowego zauważają, że trudne warunki pogodowe to także sprawdzian komunikacji z rodzicami. Im szybciej i jaśniej przekazany komunikat, tym mniejszy chaos i frustracja. W praktyce oznacza to aktualizacje SMS-ami i w aplikacjach co kilkadziesiąt minut.
Jeśli dziecko zostało w domu, pedagodzy zachęcają do prostych zabaw ruchowych i zajęć plastycznych. A gdy pogoda się poprawi – krótki spacer w śniegu bywa najlepszą terapią po dniu w czterech ścianach.
Udostępnij artykuł


