
Morskie zatory podbijają koszty transportu
Szlaki żeglugowe przez Morze Czerwone i wokół Afryki znów są niestabilne, a armatorzy coraz częściej wybierają dłuższe, bezpieczniejsze trasy. Przekłada się to na wyższe koszty frachtu i dłuższy czas dostaw do europejskich portów, w tym Rotterdamu i Antwerpii.
W praktyce oznacza to opóźnienia w dostawach komponentów, elektroniki czy odzieży. Firmy logistyczne w Holandii próbują rozkładać ryzyko na alternatywne łańcuchy dostaw, ale pełna elastyczność jest trudna, gdy opóźnia się dziesiątki statków jednocześnie.
Dla polskich pracowników magazynów i centrów dystrybucyjnych w Holandii to często zmiany grafików i nagłe szczyty pracy po dotarciu opóźnionych kontenerów. Menedżerowie operacyjni sygnalizują, że planowanie przestaje być przewidywalne, a sezonowość miesza się z „falami” dostaw.
Handel detaliczny próbuje amortyzować wahania cen poprzez kontrakty długoterminowe, ale nie zawsze się to udaje. Na niektórych półkach w holenderskich sklepach widać chwilowe braki lub wyższe ceny, szczególnie w segmencie importowanych dóbr konsumpcyjnych.
Eksperci zwracają uwagę, że utrzymująca się niepewność na szlakach morskich może skłonić część firm do większych zapasów w Europie. To z kolei wymaga dodatkowej powierzchni magazynowej i ludzi do obsługi – w regionie Beneluksu popyt na logistykę może więc jeszcze wzrosnąć.
Polacy pracujący w logistyce w Niderlandach powinni spodziewać się okresów wzmożonej pracy i nadgodzin, ale także chwilowego spowolnienia. Warto uważnie śledzić komunikaty pracodawców i elastycznie planować dojazdy i dyspozycyjność.
Udostępnij artykuł


