
„Mamy płaczących kolegów”. Lekarze stażyści z UWV biją na alarm
Grupa lekarzy w trakcie specjalizacji w amsterdamskim UWV mówi wprost: obciążenie, presja i kultura pracy są toksyczne. W relacjach padają słowa o kolegach rozpadających się ze zmęczenia i uczuciu, że system bardziej liczy cyferki niż pacjentów.
UWV to urząd, który ocenia zdolność do pracy – od tego zależą zasiłki i rehabilitacja. Jeśli w tak czułym miejscu pękają szwy, konsekwencje dotykają realnych ludzi. Wielu Polaków w Holandii zna ten adres aż za dobrze: to tu rozstrzygają się często losy długich zwolnień po wypadkach czy chorobie.
Instytucja zapowiada działania naprawcze, ale pracownicy chcą więcej niż „plan w PowerPoincie” – pragną mniejszej papierologii i większego zaufania do ich fachowego osądu. Bo kiedy każda decyzja jest jak tor przeszkód, błąd staje się kwestią czasu.
Nie chodzi o medialną burzę, tylko o podstawy zaufania. Jeśli pacjent widzi zestresowanego lekarza, nie uwierzy, że system działa dla niego. A jeśli lekarz czuje się nadzorowany jak początkujący urzędnik, trudno mu działać po lekarsku.
W interesie nas wszystkich jest, by UWV wyprostowało priorytety. Mniej strachu, więcej jakości – to brzmi banalnie, ale bez tego każda kolejna „reforma” będzie tylko kolejnym slajdem.
Dobra wiadomość: to się da naprawić. Zła: wymaga odwagi, bo trzeba przesunąć akcent z raportów na ludzi.
Deel artikel


