
Lewica pisze do nowego rządu: Amsterdam płaci cenę polityki cięć
Wspólny list lewicowych partii do nowego gabinetu to sygnał: w stolicy widać skutki polityki oszczędności i zwijania usług. Rosnąca przepaść dochodowa, kryzys mieszkaniowy i ambitne, ale niedofinansowane cele klimatyczne tworzą mieszankę, którą miasta dźwigają samotnie.
Jak podaje Het Parool, autorzy listu wprost wskazują, że bez partnerstwa rządu gminy nie udźwigną kosztów wsparcia mieszkań, transportu i transformacji energetycznej. Warszawa i Kraków znają te dylematy – Amsterdam ma je codziennie.
Dla polskich rodzin w Holandii to nie polityczna abstrakcja, tylko codzienność czynszów, kosztów prądu i biletów. Jeżeli rząd nie dorzuci pieniędzy, gminy albo podniosą lokalne podatki, albo okroją usługi.
Eksperci zwracają uwagę, że najmocniej ucierpią osoby o niestabilnych dochodach: pracujący dorywczo, studenci i rodziny z małymi dziećmi. W ich budżetach nie ma rezerwy na kolejny wzrost opłat.
W praktyce mieszkańcom pozostaje uważnie śledzić lokalne konsultacje – to tam ustala się, co miasto robi najpierw: więcej mieszkań, taniejące bilety czy przyspieszenie termomodernizacji. Zwykłe głosy bywają decydujące, gdy brakuje pieniędzy na wszystkie cele naraz.
Udostępnij artykuł


