
Kryzys w Eye Filmmuseum: odchodzi też szef rady nadzorczej
W Eye Filmmuseum, ikonie kina nad IJ, pęknięcia w zarządzaniu stają się widoczne. Po rezygnacji dyrektora, stanowisko opuszcza również przewodniczący rady nadzorczej. Instytucja zapewnia, że program i działalność dla widzów toczą się normalnie, ale w kuluarach słychać o koniecznej odbudowie zaufania i kultury organizacyjnej.
Jak podaje Het Parool, decyzja o odejściu przewodniczącego to kolejny etap porządków po niełatwym okresie. W praktyce oznacza to czas „tymczasowości”: obowiązki dzielone między menedżerów, a rada będzie szukać nowych liderów z mocnym kompasem etycznym i doświadczeniem w instytucjach kultury.
Dla publiczności – w tym wielu Polaków mieszkających w Amsterdamie, którzy upodobali sobie retrospektywy, przeglądy i polskie seanse – najważniejsze pozostaje jedno: kino działa, a bilety i karty członkowskie zachowują ważność. Zmiany dotkną raczej korytarzy decyzyjnych niż ekranów w salach.
Ten kryzys to też szersza lekcja dla sektora. Kodeks zarządzania w kulturze nie jest ozdobą na półce, ale „instrukcją obsługi” relacji władzy i odpowiedzialności. Jeśli zawiedzie komunikacja, nawet najbardziej filmowe marzenie potrafi się zaciąć jak rzutnik.
W najbliższych tygodniach spodziewane są informacje o składzie przejściowego nadzoru i harmonogramie naboru. Oby całość zakończyła się szybkim, transparentnym powrotem do spokoju – bo kino najlepiej działa, gdy o nim dyskutujemy po seansie, a nie w dziale kadr.
Widzowie mogą śledzić kanały Eye po aktualizacje. A jeśli macie w planie weekendowy wypad do museumcafé i na pokaz – nie odwołujcie. To wsparcie dla instytucji, która wciąż żyje pasją do filmu, nawet gdy za kulisami trzaska drewno.
Deel artikel


