
Krwawy zamach w Islamabadzie. Dzień modlitwy zamienił się w chaos
Co najmniej 31 osób zginęło, a nawet 170 zostało rannych po ataku na meczet w pakistańskiej stolicy Islamabadzie. Do eksplozji doszło w czasie piątkowych modlitw, kiedy świątynia była pełna wiernych. Władze potępiły zamach, do którego nikt jeszcze się nie przyznał.
Pakistan zna ten rodzaj przemocy aż za dobrze. Szyickie społeczności bywają celem zamachów, a odpowiedzialność często biorą na siebie talibowie z TTP lub ugrupowania powiązane z tzw. Państwem Islamskim. Stolica była przez lata mocniej chroniona, ale ostatnie miesiące przyniosły wzrost napięć.
Ambasady państw europejskich ostrzegają przed podróżami w regionach zagrożonych atakami. Dla osób planujących tranzyt przez Pakistan to sygnał, by uważnie sprawdzić komunikaty MSZ i linii lotniczych. W tego typu sytuacjach państwo zwykle podnosi poziom bezpieczeństwa w miejscach publicznych.
Takie tragedie tworzą długie cienie. Pakistan, zmagający się równolegle z napięciami na pograniczu i wewnętrznymi kryzysami, będzie musiał znowu tłumaczyć, jak zamachowiec dostał się tak blisko celu. A zwykli mieszkańcy – spróbować wrócić do normalności po dniu, który normalny nie był.
Wspólnoty muzułmańskie w Europie często organizują modlitwy w intencji ofiar i ich bliskich. To też sposób, by nie gubić pojedynczych historii, które kryją się za bezosobowymi liczbami w nagłówkach.
Władze zapowiedziały dochodzenie i zaostrzenie kontroli. W świecie, w którym bezpieczeństwo bywa przeźroczyste, każdy taki wstrząs przypomina, jak kruche jest poczucie spokoju.
Deel artikel


