
KLM omija Iran i Izrael. Co z lotami z NL
KLM zdecydował, że do odwołania nie będzie korzystał z przestrzeni powietrznej Iranu, Iraku i Izraela. Jak podaje De Stentor, przewoźnik wskazał na obecną sytuację geopolityczną i bezpieczeństwo załóg oraz pasażerów.
Dla podróżnych oznacza to możliwe wydłużenie tras do części krajów Azji i Bliskiego Wschodu, a w niektórych przypadkach – odwołania i konieczność przebookowania. Warto sprawdzać aplikację linii i skrzynkę mailową; alternatywne trasy bywają uruchamiane z krótkim wyprzedzeniem.
Pasażerowie mają prawa z rozporządzenia EU261: w przypadku odwołania lotu linia powinna zaproponować zwrot kosztów lub zmianę rezerwacji, a przy dłuższych oczekiwaniach – posiłki i nocleg. W praktyce dużo zależy od dostępności miejsc na innych połączeniach.
Polacy latający z Holandii do Indii, Tajlandii czy Zjednoczonych Emiratów mogą zauważyć zmienione czasy przelotu i inne korytarze powietrzne. Biura podróży radzą zostawić dodatkową rezerwę czasową na przesiadki.
Sytuacja na kierunkach wrażliwych bywa dynamiczna. Jeśli podróż jest niepilna, rozsądnie jest poczekać z decyzjami na komunikaty przewoźnika i lotniska.
Udostępnij artykuł


