
Irlandia korkuje paliwo. Armia w pogotowiu, lotniska zatorowane
Blokady rolników paraliżują Irlandię już czwarty dzień, a nawet 500 stacji może dziś zostać bez paliwa. Traktory stoją na głównych trasach, w tym przy M50 prowadzącej do lotniska w Dublinie. Jak relacjonuje NOS, rząd postawił wojsko w stan gotowości, by chronić dostawy do służb i szpitali.
Protestujący chcą obniżek akcyzy, VAT lub czasowego limitu cen, bo przez napięcia na Bliskim Wschodzie olej napędowy podrożał tam o blisko 20 procent. Zamknięta jest też droga do jedynej irlandzkiej rafinerii i kilku kluczowych magazynów paliw, co dodatkowo dławi rynek.
Dla podróżnych oznacza to opóźnienia w ruchu do i z Dublina, kłopoty z transferami i niepewność co do rozkładów. Polakom mieszkającym w Holandii, planującym city break lub odwiedziny u rodziny na Zielonej Wyspie, radzimy: sprawdzajcie status lotu na bieżąco i dajcie sobie więcej czasu na dojazd na lotnisko.
W transporcie towarowym skutki mogą sięgnąć dalej niż Irlandia. Gdy brakuje paliwa i kierowcy stoją, zwalniają łańcuchy dostaw — od żywności po paczki e‑commerce. To presja, którą firmy z Beneluksu poczują choćby w cenach frachtu.
Rząd w Dublinie wcześniej dorzucił 250 mln euro osłon na paliwa, ale demonstranci twierdzą, że to kropla w morzu. Jeśli blokady potrwają, uderzą w ekonomię i zdrowie publiczne, a presja na szybkie, twardsze decyzje wzrośnie.
Na razie to klasyczny wyścig nerwów: rolnicy liczą na wymuszenie zmian, gabinet gra na czas i szuka „najmniejszego zła”. Niezależnie od finału, Europa znów przypomina sobie, jak wrażliwe są nasze łańcuchy dostaw — i jak szybko lokalny protest staje się transgranicznym problemem.
Deel artikel


