
„Ijsvrij” nie z automatu. To szkoły decydują o wolnym przez śnieg
Po intensywnych opadach śniegu to dyrektorzy i organy prowadzące szkół w Holandii decydują, czy dzieci mają „ijsvrij” – wolne z powodu zimy. Kluczowa jest ocena bezpieczeństwa dojazdu, a czasem także… frajda: niektóre szkoły pozwalają uczniom po prostu wyjść na sanki.
Dla polskich rodziców w Niderlandach to ważna praktyczna informacja: nie ma jednolitej zasady krajowej. Warto śledzić komunikaty szkoły i gminy, a także sprawdzać warunki drogowe i pogodę o poranku.
Eksperci przypominają, że obok temperatury powietrza liczy się tzw. odczuwalna temperatura przy wietrze. Przy silnych porywach organizm szybciej się wychładza, co zwiększa ryzyko przemarznięcia, zwłaszcza u młodszych dzieci.
Kierowcom – rodzicom dojeżdżającym do pracy – przypomina się o płynnej jeździe, większych odstępach i rezygnacji z nagłych manewrów. Dla wielu polskich rodzin oznacza to też wcześniejsze planowanie dnia i alternatywne formy opieki.
Samo „ijsvrij” to też moment integrujący społeczność – wspólne lepienie bałwanów czy ślizgawki w parkach. Holenderskie szkoły często godzą bezpieczeństwo z ruchem na świeżym powietrzu, by dzieci mogły nacieszyć się rzadką już zimową aurą.
Rodzice, którzy nie są pewni lokalnych reguł, powinni kontaktować się bezpośrednio z wychowawcą lub sekretariatem. W praktyce wiele placówek publikuje szybkie decyzje w aplikacjach lub mailowo we wczesnych godzinach porannych.
Udostępnij artykuł


