top of page

Europa nie nadąża z surowcami do transformacji: co to znaczy dla NL

Europa ma problem, który brzmi abstrakcyjnie, dopóki nie dotknie cen i dostępności sprzętu: krytyczne surowce, takie jak lit, kobalt czy metale ziem rzadkich, wciąż w dużej mierze zależą od importu. A bez nich nie ma baterii, turbin wiatrowych, paneli i wielu technologii medycznych.

Według raportu opisanego przez NOS, Unia Europejska nie zrealizuje swoich celów dotyczących wydobycia i przetwarzania tych surowców w najbliższych latach. Procedury są długie, partnerstwa handlowe nie dają szybkich efektów, a recykling rozwija się wolniej, niż zakładano.

Dla Holandii temat jest szczególny: w ziemi nie ma tu wielu cennych złóż, ale jest coś innego – ogromny strumień elektrośmieci. Zużyte telefony, laptopy, baterie, panele słoneczne to w praktyce „miejska kopalnia”, z której można odzyskiwać surowce.

To ważne także dla Polaków mieszkających w NL, bo gospodarka obiegu zamkniętego tworzy miejsca pracy: w sortowniach, recyklingu, logistyce, naprawach i usługach. Jeśli UE zacznie mocniej ograniczać eksport elektrośmieci poza Europę, takie sektory mogą urosnąć szybciej.

Jest też druga strona: ryzyko, że drożej będą kosztować samochody elektryczne, magazyny energii czy urządzenia domowe. Nawet jeśli ceny nie skoczą od razu, niepewność dostaw potrafi hamować inwestycje firm i samorządów.

W praktyce oznacza to, że temat „surowców krytycznych” przestaje być niszowy. To rozmowa o tym, czy Europa jest w stanie budować zieloną gospodarkę bez uzależnienia od kilku dostawców, i czy w tym procesie powstaną miejsca pracy tu, na miejscu.

Holandia może na tym zyskać, jeśli postawi na recykling i technologie odzysku. Ale potrzebne będą jasne reguły, inwestycje i – jak zwykle – czas, którego w transformacji energetycznej jest coraz mniej.

Deel artikel

Opmerkingen

Deel je gedachtenPlaats de eerste opmerking.
bottom of page