
Dwa mieszkania ostrzelane w Amsterdam Zuidoost
W dzielnicy Amsterdam Zuidoost doszło do ostrzelania dwóch mieszkań w rejonie Opheusdenhof. Policja prowadzi dochodzenie i szuka świadków, a mieszkańcy okolicy znów zadają sobie to samo pytanie: czy to odosobniony incydent, czy element większej spirali przemocy.
Takie zdarzenia – nawet jeśli nikt nie ucierpi – mają duży wpływ na poczucie bezpieczeństwa. Ludzie zaczynają inaczej wracać wieczorem do domu, dzieci słyszą rozmowy dorosłych, a sąsiedzi przestają wierzyć w „to się u nas nie zdarza”.
Dla Polaków mieszkających w Zuidoost, Bijlmerze czy okolicach oznacza to często bardzo przyziemne dylematy: czy zmienić trasę do pracy, czy dzieci mogą same jeździć rowerem, czy warto szukać innego mieszkania mimo wysokich cen najmu.
W Holandii ostrzelania mieszkań bywają powiązane z konfliktami w świecie przestępczym, czasem także z pomyłkami adresów. To właśnie ta możliwość „pomyłki” najbardziej przeraża mieszkańców, bo pokazuje, że ryzyko może dotknąć osoby zupełnie postronne.
Miasto i policja zwykle odpowiadają zwiększonymi patrolami i apelami o informacje. Z perspektywy mieszkańców ważne jest, żeby zgłaszać nawet drobne sygnały: podejrzane auta, nietypowe zachowania, nagłe „wizyty” osób, które nie pasują do okolicy.
Równolegle wraca dyskusja o tym, jak przeciąć mechanizm zastraszania i „wiadomości” wysyłanych przemocą. Same patrole nie rozwiążą problemu, jeśli w tle działają sieci rekrutacji młodych ludzi do brudnej roboty.
Jeśli mieszkasz w pobliżu i masz nagrania z wideodzwonka lub kamery, w NL często można je przekazać policji w prosty sposób. Takie drobiazgi potrafią przesądzić o identyfikacji sprawców, zwłaszcza gdy zdarzenie trwało kilka sekund.
Udostępnij artykuł


