
Drzwi‑drzwi do lamusa? Politycy chcą zakazać nachalnych sprzedaży
Izba niższa opowiedziała się za zakazem komercyjnej sprzedaży „od drzwi do drzwi”, zwłaszcza usług jak energia czy światłowód. Posłowie argumentują, że nachalne praktyki i wprowadzanie w błąd stały się plagą, a konsumenci – zwłaszcza starsi i nowi w kraju – mają za mało narzędzi, by się bronić.
Zakaz uderzy w firmy budujące sprzedaż na prowizjach akwizytorów. Zyskują za to konsumenci, którzy częściej podpisywali niechciane umowy pod presją czasu. Dla Polaków mieszkających w Holandii to koniec „niespodziewanych okazji”, które nierzadko kończyły się droższą taryfą.
Branża ostrzega, że ucierpi konkurencja i dotarcie z ofertą do tysięcy gospodarstw. Rząd odpowiada: są telefony, e‑maile, porównywarki i sklepy stacjonarne – można sprzedawać bez wchodzenia ludziom do salonu.
Jeśli masz świeżo podpisaną umowę „po wizycie”, sprawdź prawo do odstąpienia. Zwykle masz 14 dni, a firmy muszą jasno informować o warunkach rezygnacji. Zapisz nazwisko przedstawiciela i godzinę wizyty – to pomaga w sporze.
Wejście w życie zakazu wymaga jeszcze dopracowania przepisów i wyjątków, np. dla organizacji non‑profit. Ale kierunek jest jasny: spokój w domowym progu wraca do łask.
Rynek szybko przerzuci się na inne kanały. To dobry moment, by podnieść czujność na „oferty idealne” w sieci – cyfrowa akwizycja już czeka za rogiem.
Udostępnij artykuł


