
Drony zmieniają holenderską armię do 2028 roku
Holenderska landmacht przestawia się na myślenie dronami. Do 2028 roku wszystkie brygady i siły specjalne mają być gotowe do walki z użyciem i przeciwko bezzałogowcom, a w jednostkach pojawią się mobilne warsztaty i nowa odzież maskująca ograniczająca ślad cieplny. To duża zmiana w sposobie szkolenia i wyposażenia, wymuszona doświadczeniami z frontu w Ukrainie.
Armia szuka około 1200 specjalistów – od pilotów po techników i inżynierów, którzy będą serwisować, adaptować i neutralizować drony. Zmienia się też sprzęt: na wyposażeniu mają znaleźć się systemy do zestrzeliwania bezzałogowców, sensory i oprogramowanie do zakłócania ich lotu, a także tańsze platformy do rozpoznania.
W praktyce oznacza to, że tysiące żołnierzy przejdą nowe szkolenia, a bataliony dostaną stałe miniserwisy jadące na pierwszą linię. Drony przestają być gadżetem zwiadowczym i stają się narzędziem, które decyduje o przewadze taktycznej – i o przeżyciu na polu walki.
Dla polskiej społeczności w Holandii ważna jest druga strona tej rewolucji: popyt na cywilnych specjalistów. Firmy w łańcuchu dostaw obronności i bezpieczeństwa będą szukały mechatroników, programistów, elektroników i operatorów systemów – często z praktycznym, MBO/HBO profilom. To szansa na stabilną pracę i szybkie przebranżowienie.
Eksperci ostrzegają równocześnie, że drony zmieniają reguły gry prawnej i etycznej. Małe, autonomiczne platformy kuszą prostotą, ale wymagają jasnych zasad użycia, kontroli cywilnej i dobrego szkolenia żołnierzy, by nie przekraczać granic prawa konfliktów zbrojnych. Ta debata w Holandii dopiero nabiera tempa.
W tle pojawia się też kwestia odporności cywilnej. Im bardziej powszechne stają się drony, tym bardziej rośnie zapotrzebowanie na systemy antydronowe w infrastrukturze krytycznej, na lotniskach czy w portach. To z kolei kolejny rynek pracy i innowacji, który może wciągnąć specjalistów z Polski mieszkających w Niderlandach.
Deel artikel


