
Dordrecht reaguje: koniec z agresją na parku wakacyjnym
Personel EuroParcs De Biesbosch bije na alarm: rośnie poczucie niebezpieczeństwa, a policja jest tam częstym gościem. Jak opisuje Rijnmond, skargi dotyczą agresji i uciążliwości ze strony części stałych mieszkańców i pracowników migrujących.
Gmina Dordrecht zapowiada pakiet działań, by przywrócić spokój. W grę wchodzi ściślejsza kontrola meldunków, egzekwowanie zasad najmu krótkoterminowego, więcej patroli i szybsze interwencje służb, gdy dochodzi do zakłóceń.
Dla wielu Polaków mieszkających w domkach na parkach wakacyjnych – często blisko pracy – to ważny sygnał. Z jednej strony ma być bezpieczniej, z drugiej: skończą się luźne interpretacje zasad, bo gmina zapowiada twarde podejście do nielegalnego podnajmu i przeludnienia.
Operatorzy takich parków od dawna proszą o jasne reguły gry: kto może mieszkać na stałe, kiedy kończy się turystyka, a zaczyna mieszkalnictwo socjalne. Teraz ma to zostać doprecyzowane, by ułatwić życie i mieszkańcom, i właścicielom obiektów.
Policja podkreśla, że większość mieszkańców trzyma się zasad, a problem dotyczy mniejszości. Ale to ta mniejszość potrafi popsuć życie wszystkim – od nocnych hałasów po groźby wobec personelu.
W praktyce mieszkańcy domków powinni przygotować się na częstsze kontrole, konieczność aktualizacji meldunku i, jeśli trzeba, podpisanie nowych umów spełniających normy. To niewygodne, ale ma dać w zamian spokój, który w ostatnich miesiącach bywał towarem deficytowym.
Gmina zapowiada też lepszą współpracę z pracodawcami. Jeśli część problemów wynika z warunków pracy i rotacji załóg, to na stole leżą również rozwiązania po stronie firm – od transportu po kulturę pracy.
Deel artikel


