top of page

Diesel drożeje globalnie. Holenderskie firmy już liczą straty

Świat goni za dieslem, a tankowce w połowie oceanu zmieniają kurs na lepiej płacącą Azję. Z analizy opisanej przez NOS wynika, że europejskie dostawy słabną, bo z powodu blokady w rejonie Zatoki Perskiej pierwsze uderzenie braku paliw wzięła na siebie Azja. Efekt domina dociera właśnie do nas.

Na stacjach w Holandii cena 2,70 euro za litr przestała szokować, a specjaliści ostrzegają, że może być gorzej. To cios dla transportu, rolnictwa, budowlanki i całej logistyki – branż, gdzie pracuje wielu Polaków. Każde dodatkowe 10 centów to realne koszty kursu, dostawy czy orki.

Po zerwaniu z rosyjskim dieslem Europa bardziej polega na USA i Bliskim Wschodzie. Gdy te krany przykręcają się choćby na chwilę, zaczyna się „aukcja bólu”: wygrywa najwyższy oferent, a reszta czeka w kolejce. Rotterdam i Amsterdam mają ogromne magazyny, co ogranicza ryzyko pustych dystrybutorów, ale nie powstrzymuje wzrostu cen.

Dla firm – zwłaszcza małych – to moment na przegląd kontraktów i stawek paliwowych. Nieprzyjemne, ale konieczne: lepiej skorygować cennik niż wozić „po kosztach”. Warto też rozmawiać z klientami o elastyczności dostaw i tras, bo optymalizacja przejazdów to teraz złoto.

Nawet jeśli napięcia osłabną, rynek paliw nie wróci w tydzień do równowagi. Eksperci spodziewają się falowania przez miesiące. Dobra wiadomość? Im szybsze przejście na bardziej oszczędny tabor i paliwa alternatywne, tym mniejsza podatność na kolejne „szoki dieslowe”.

Deel artikel

Opmerkingen

Deel je gedachtenPlaats de eerste opmerking.
bottom of page