
Crans-Montana po pożarze: ranni do zagranicznych klinik
W szwajcarskim Crans-Montana trwa walka o życie dziesiątek poszkodowanych po pożarze w barze Le Constellation. 35 najciężej rannych przewieziono do specjalistycznych ośrodków w Belgii, Niemczech, Francji i Włoszech. Lokalne władze potwierdziły też śmierć nastolatka z Belgii. Łączny bilans ofiar śmiertelnych jest bardzo wysoki, a wielu rannych wciąż pozostaje w stanie krytycznym.
Śledczy badają, czy przyczyną tragedii były fajerwerki użyte wewnątrz lokalu. W barze była tylko jedna droga ewakuacyjna, co mogło spotęgować chaos i dramatyczne skutki. Zabezpieczanie nagrań i przesłuchania świadków mają wyjaśnić, jak szybko rozprzestrzenił się ogień.
Szwajcarskie służby wszczęły postępowanie karne wobec właścicieli baru pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci i obrażeń oraz wywołania pożaru. Równolegle trwa żałoba i modlitwy za ofiary – w miasteczku odbyły się nabożeństwa i marsz milczenia.
Dla Polaków mieszkających w Holandii, którzy często wyjeżdżają zimą w Alpy, to bolesne przypomnienie o podstawach bezpieczeństwa. Ubezpieczenie od kosztów leczenia i przestrzeganie zasad przeciwpożarowych w hotelach i lokalach to nie formalność, a realna podstawa bezpieczeństwa.
Eksperci podkreślają, że pożary w zatłoczonych, zamkniętych przestrzeniach rozwijają się błyskawicznie. W praktyce oznacza to: z góry zwracać uwagę na wyjścia ewakuacyjne, unikać miejsc, gdzie używa się pirotechniki pod dachem, i natychmiast reagować na sygnały pożarowe.
Władze kantonu zapowiedziały pełną przejrzystość dochodzenia i wsparcie psychologiczne dla bliskich ofiar. W kolejnych dniach możliwe są dodatkowe kontrole w lokalach rozrywkowych w regionach narciarskich.
Udostępnij artykuł


