top of page

ClassPass kusi klientów, ale dobija małe siłownie? Właściciele biją na alarm

Platformy typu ClassPass pozwalają wchodzić do różnych klubów bez karnetu na jedną siłownię – dla ćwiczących brzmi to świetnie, dla właścicieli już niekoniecznie. Zmienna stawka za wejście, wysokie prowizje i anulacje sprawiają, że wiele małych klubów w Amsterdamie liczy straty, zamiast nowych członków.

W efekcie modne miejsca z zumbą czy spinningiem mają pełne zajęcia, ale pieniędzy w kasie jest mniej niż przy tradycyjnych karnetach. Gdy inflacja dobija koszty energii, a czynsze idą w górę, taka matematyka zwyczajnie się nie spina. Niektóre studia zaczynają ograniczać puli miejsc dostępnych przez platformy.

Polscy mieszkańcy NL znają ten dylemat z autopsji: elastyczność jest wygodna, ale ma cenę. Właściciele proszą, by – jeśli to możliwe – kupować karnety bezpośrednio w klubie. To często różnica „być albo nie być” dla małego studia na rogu.

Platformy bronią się, że przyprowadzają świeży ruch i pozwalają sprawdzić ofertę bez zobowiązań. Prawdą jest, że wielu dzięki nim wraca do sportu po latach, a discovery działa. Problem w tym, że model subskrypcji musi się domykać po stronie dostawcy usługi.

W dłuższej perspektywie rynek pewnie się podzieli: duże sieci, które wynegocjują lepsze stawki, oraz niezależne kluby budujące społeczność bez pośredników. Środek – czyli małe studia uzależnione od platform – może mieć najtrudniej.

Dla ćwiczących najważniejsze pytanie brzmi: czy mój ulubiony klub przetrwa? Odpowiedź często zależy od tego, gdzie kupujemy wejściówkę – i czy jesteśmy gotowi czasem zapłacić o kilka euro więcej, by to miejsce dalej istniało.

Deel artikel

Opmerkingen

Deel je gedachtenPlaats de eerste opmerking.
bottom of page