
Chiny zaostrzają prawo przeciw zagranicznej presji. ASML na celowniku?
Pekin wprowadził nowe przepisy, które mają karać firmy i osoby współpracujące z „szkodliwymi” dla Chin zagranicznymi sankcjami. Za złamanie reguł grożą m.in. grzywny, zamrożenie inwestycji i ograniczenie dostępu do chińskiego rynku. Eksperci mówią o dalszym osłabianiu roli WTO i przenoszeniu sporów do krajowych ustaw.
Na krótkiej liście ryzyk od razu wskazano łańcuchy półprzewodników. Holenderskie ASML, które zgodnie z amerykańskimi zasadami nie sprzedaje do Chin najnowocześniejszych litografów, może zostać uznane za „wspierające” restrykcje. Formalnie decyzje w Hadze i Waszyngtonie mają chronić bezpieczeństwo, ale w Pekinie widzą to jako cios w rozwój technologiczny.
Dla Holandii, gdzie pracuje wielu polskich inżynierów w łańcuchu chipowym, to podwójny ból głowy: jak utrzymać sojuszniczą linię i jednocześnie nie stracić dostępu do olbrzymiego rynku. Prawnicy firm doradzają już „mapowanie ryzyka” – co można sprzedać, komu i gdzie, by nie wpaść pod młotek żadnej z jurysdykcji.
Kolejnym skutkiem może być rosnąca biurokracja i opóźnienia w kontraktach, bo działy compliance będą mnożyć kontrole. Mniejsze spółki z dostaw łańcucha też poczują presję – to nie tylko problem gigantów.
Europa mówi o „Chips Act 2.0” i strategicznej autonomii, ale chińska kontrreakcja pokazuje, że każda nowa śruba doczeka się kolejnej. A firmy – także te z Brainport Eindhoven – będą musiały coraz precyzyjniej wybierać, po której stronie liny stoją.
Deel artikel


