
Boris Dilliès z zaskoczenia premierem Regionu Stołecznego Brukseli
W Brukseli, po ponad 600 dniach formowania rządu regionalnego, premierem został nieoczekiwanie Boris Dilliès, dotychczasowy burmistrz Uccle. Telefon z propozycją miał dostać o 7 rano, a już trzy godziny później złożył przysięgę – to rzadko spotykane tempo w belgijskiej polityce.
Jak relacjonuje NOS, Dilliès – polityk liberalnej MR – ma być „liderem i spoiwem” siedmiopartyjnej koalicji. Na jego biurko trafiają od razu budżet, plan mobilności i walka z przestępczością narkotykową, która ostatnio uderza także w wizerunek stolicy UE.
Dla Polaków dojeżdżających do Brukseli do pracy – także w instytucjach europejskich – kluczowe będą decyzje transportowe. Nowy premier zapowiada pragmatyzm i szybkie uzgodnienia między partiami, co w praktyce ma skrócić czas wdrażania inwestycji drogowych i kolejowych.
Równie ważny jest językowy wymiar funkcji w dwujęzycznym regionie. Dilliès przyznał, że jego niderlandzki „jest bardzo słaby” i zamierza nad nim pracować. W polityce brukselskiej to nie tylko kurtuazja, ale znak wrażliwości na skomplikowaną tkankę miasta.
Po przeciągającej się układance politycznej wyborcy oczekują dowiezienia konkretów. Jeśli nowy premier zdoła utrzymać koalicję w ryzach, może przestawić Brukselę na bardziej wykonawczy tor i poprawić codzienność mieszkańców – od komunikacji po bezpieczeństwo.
O rezultatach jego pierwszych decyzji przekonamy się szybko. Rząd już zapowiada harmonogram działań i regularne aktualizacje, by odbudować zaufanie po rekordowo długiej formacji.
Deel artikel


