top of page

Boom na czekoladę rzemieślniczą mimo rekordowej ceny kakao

Wbrew logice cen surowców, w Holandii przybywa sklepów z rzemieślniczną czekoladą. Liczba wyspecjalizowanych chocolatiers przekroczyła 1400, a klienci traktują ręcznie robione praliny jak małe święto – i prezent. To trend, który omija półki supermarketów, ale rozpycha się w centrach miast.

Ekonomiści tłumaczą: wrażliwość cenowa maleje tam, gdzie produkt jest „doznaniem”. Degustacje, warsztaty, format „zobacz jak powstaje” – to wszystko przyciąga. Social media robią resztę, bo krótkie filmiki z polewą i formami po prostu działają.

Polacy w Holandii dobrze to znają – od lat rośnie popyt na wyroby „jak z domu”, z prostą etykietą i mocniejszym smakiem kakao. Dla przedsiębiorczych to też sygnał: jeśli myślisz o własnym rzemieślniczym biznesie, szkolenia z temperowania i praca nad kilkoma hitowymi smakami mogą być lepsze niż szeroki katalog.

Problemem pozostają wahania cen kakao. Wielu producentów ścina marże, by nie straszyć klientów. Inni grają jakością – kupują zrównoważone ziarno premium i jasno to komunikują. Nie ma jednej recepty, ale spójność historii marki pomaga przetrwać trudniejsze miesiące.

Trzeba też myśleć sezonowo. Gdy przychodzi lato, sprzedaż pralin spada, więc wchodzą lody, czekoladowe shake’i albo… makaroniki. Sklepy, które traktują to jako cały roczny cykl, wygrywają stabilnością.

Jedno jest pewne: kiedy produkt staje się małym rytuałem, odporność na cenowe zawirowania rośnie. To już nie tylko słodycz – to przeżycie.

Udostępnij artykuł

Opmerkingen

Deel je gedachtenPlaats de eerste opmerking.
bottom of page