
Blokada „floty cieni” po akcji USA uderza w eksport ropy z Wenezueli
Po zajęciu tankowca Skipper przez siły USA i ogłoszeniu blokady wobec statków objętych sankcjami, eksport ropy z Wenezueli niemal stanął. W wenezuelskich wodach utknęły miliony baryłek surowca, a dziesiątki jednostek nie wychodzą na otwarte morze. To kolejny rozdział gry nerwów wokół „floty cieni”, używanej przez reżimy pod sankcjami.
„Flota cieni” to sieć wiekowych tankowców o niejasnych rejestracjach, często bez ubezpieczeń i wątpliwych norm bezpieczeństwa. Po amerykańskiej akcji ich manewry stały się znacznie ryzykowniejsze. Eksperci przewidują, że podobne kroki mogą podejmować kolejne państwa, co utrudni obchodzenie sankcji.
Skutki odczuje globalny rynek – choć Chiny mają zapasy, a część popytu pokryją inni dostawcy, napięcia cenowe są możliwe. Dla portu w Rotterdamie, gdzie pracuje wielu polskich logistyków i kierowców, może to oznaczać wahania wolumenów i zmiany w harmonogramach przeładunków. Firmy będą musiały szybciej przekierowywać łańcuchy dostaw.
Najbardziej odczują konsekwencje państwa bez alternatyw, jak Kuba, zależna od wenezuelskiej ropy. Europa jest w lepszej sytuacji, ale monitoruje ryzyko. Każdy zator w globalnym handlu energią prędzej czy później przekłada się na ceny i koszty transportu.
Polscy przedsiębiorcy w Niderlandach – od spedycji po serwis portowy – powinni liczyć się z krótkoterminowymi korektami stawek i zleceń. Jednocześnie rośnie popyt na ekspertyzę compliance w handlu towarami wrażliwymi. Dobrze przygotowane firmy mogą na tym zyskać.
Nie brak też sporów prawnych – część ekspertów kwestionuje legalność działań na wodach międzynarodowych. To może rozlać się na spory ubezpieczeniowe i dyplomatyczne, które będą śledzić rynki.
Udostępnij artykuł


