
Berlin współwłaścicielem TenneT Germany. A my zyskamy stabilniejszą sieć?
Holenderskie państwo sprzedaje 25,1% udziałów w TenneT Germany bankowi KfW działającemu w imieniu rządu Niemiec. To pierwszy krok do szerszego, wspólnego finansowania ogromnych inwestycji w sieci przesyłowe po niemieckiej stronie.
TenneT to kręgosłup energii w regionie Morza Północnego – łączy m.in. morskie farmy wiatrowe z lądem i dba o stabilność systemu w Holandii i w Niemczech. W praktyce więcej niemieckiego kapitału to szybsze linie, transformatory i „autostrady prądu”.
Dla nas, mieszkańców Holandii – w tym wielu Polaków pracujących w energetyce i budowlance – to szansa na długofalową stabilność dostaw oraz nowe przetargi. Więcej kabli i stacji to też więcej zamówień dla podwykonawców.
Transakcja wpisuje się w trend: energetyka staje się projektem europejskim, a nie tylko narodowym. Wspólne inwestycje dają większą odporność systemu na wahania wiatru i słońca oraz lepszą wymianę międzynarodową.
Pytanie, które zadają sobie konsumenci: co z opłatami sieciowymi na rachunkach? Krótkoterminowo nie ma gwarancji spadków, ale mocniejsze finansowanie infrastruktury może ograniczyć ryzyko kosztownych „wąskich gardeł” i awarii w latach 2026–2030.
Kluczowe będzie tempo pozwoleń i dostęp do kadr. Od spawaczy i elektromonterów po inżynierów – rynek pracy już teraz jest ciasny. Jeśli myślicie o przebranżowieniu, kursy i uprawnienia energetyczne to kierunek z przyszłością.
Na horyzoncie – kolejne udziały i konsorcja. Bo sieć, która ma udźwignąć elektryki i pompy ciepła, nie zbuduje się sama.
Deel artikel


