top of page

Bass-D nie żyje. Scena hardcorowa żegna pioniera

W wieku 52 lat zmarł Bass-D, jeden z pionierów holenderskiej sceny hardcore. Informację potwierdziło założone przez niego label Masters of Hardcore, a artyści związani z gatunkiem wspominają go jako wizjonera i dobrego ducha środowiska. Szczegóły dotyczące przyczyny śmierci nie zostały podane.

Przez trzy dekady Bass-D grał na największych scenach i współtworzył brzmienie, które z podziemia przeniknęło do mainstreamu. Jego produkcje i sety były pomostem między surową energią a inżynierską precyzją brzmienia, co przyciągało wiernych słuchaczy.

Hardcore i hardstyle to w Holandii nie tylko muzyka, ale i subkultura: festiwale, ekosystem wytwórni, rzesze oddanych fanów. Polacy mieszkający w Niderlandach doskonale znają tę scenę – to stały punkt w kalendarzu weekendów i wolnych dni.

Organizatorzy wydarzeń podkreślają, że Bass-D wspierał młodych producentów i DJ-ów, a jego dziedzictwo to nie tylko katalog utworów, ale też środowisko, które pozostawił w lepszym stanie. Dla wielu muzyków był mentorem gotowym do wymiany doświadczeń.

W najbliższych tygodniach spodziewane są muzyczne pożegnania podczas klubowych nocy i festiwali. Fani już teraz przygotowują playlisty i wspomnienia, którymi dzielą się w mediach społecznościowych – to sposób, by zachować jego brzmienie przy życiu.

Scena, którą pomógł zbudować, będzie grać dalej. Ale dla wielu to koniec pewnej epoki, w której rodził się wyjątkowy, holenderski charakter elektroniki – intensywny, szybki, bezkompromisowy.

Udostępnij artykuł

Opmerkingen

Deel je gedachtenPlaats de eerste opmerking.
bottom of page