
Babbeltruc w De Pijp. Jedno „dzień dobry” za dużo
W amsterdamskim De Pijp doszło do napadu na mieszkanie po klasycznej „babbeltruc” – oszuści pod pretekstem rozmowy lub pomocy wchodzą do środka i działają szybko. Policja ostrzega: nie wpuszczać nieznajomych, nawet jeśli mówią, że są z administracji, od prądu czy niosą paczkę sąsiadowi.
Mechanizm jest prosty: miły small talk, fałszywy identyfikator, prośba o szklankę wody czy sprawdzenie piecyka. W zamieszaniu giną pieniądze i biżuteria, a sprawców trudno potem zidentyfikować, bo poruszają się parami i zmieniają role.
Polacy w Holandii często mieszkają w większych, dzielonych domach – to ułatwia przestępcom wgląd w zwyczaje. Ustalcie wspólne zasady: żadnych wizyt bez zapowiedzi i weryfikacji, a o planowanych przeglądach informuje tylko właściciel lub zarządca w aplikacji czy mailu.
Jeśli ktoś naciska, by wejść do domu, zamknijcie drzwi i zadzwońcie na numer firmy, którą rzekomo reprezentuje. Prawdziwy pracownik zrozumie i poczeka. A jeśli kogoś już wpuściliście i czujecie niepokój – nie wahajcie się zadzwonić pod 112. To od tego jest.
Ta forma oszustwa wraca falami, bo jest skuteczna. Najlepszą obroną jest zimna krew i proste „nie”. Lepsze jest pięć sekund krępującej ciszy niż miesiące załatwiania formalności po włamaniu.
Deel artikel


