top of page

Amsterdam traci zagraniczne firmy: prąd i mieszkania blokują rozwój

Amsterdam nigdy nie przyciągał tak mało nowych zagranicznych firm jak teraz. Winni są dwaj starzy znajomi: zapchana sieć energetyczna i kryzys mieszkaniowy, które razem zniechęcają inwestorów bardziej niż wysokie czynsze biur czy biurokracja.

Dla mieszkańców i polskich pracowników w regionie oznacza to mniej świeżych ofert pracy, zwłaszcza w sektorach technologii, usług biznesowych i logistyki. Firmy, które rozważały przenosiny, słyszą „brak mocy przyłączeniowej” i rezygnują, a bez tanich mieszkań trudno ściągnąć specjalistów z zagranicy.

Samorząd i rząd obiecują przyspieszenie rozbudowy sieci, ale operatorzy ostrzegają: to maraton, nie sprint. Zatory na sieci to efekt lat dynamicznego rozwoju bez równoległych inwestycji w infrastrukturę oraz coraz większego zużycia energii przez cyfryzację i elektryfikację.

Równolegle brakuje realnie dostępnych mieszkań – i to nie tylko dla młodych Holendrów czy Polaków po przeprowadzce, ale też dla menedżerów i inżynierów ściąganych przez globalne korporacje. Rosnąca presja na rynek lokali podnosi koszty prowadzenia biznesu i pogarsza konkurencyjność miasta wobec konkurentów jak Dublin czy Berlin.

Ironia losu: na marketing metropolii też brakuje środków, a mniej promocji oznacza, że Amsterdam znika z krótkiej listy wyboru. W efekcie koło się zamyka – mniej firm to mniej podatków i pieniędzy na rozwiązanie problemów u źródła.

Jeśli planujesz przeprowadzkę z inną polską firmą do Amsterdamu, licz się z dłuższym czekaniem na przyłącze i wyższymi kosztami zakwaterowania. Rozsądna alternatywa to dziś miasta regionu metropolitalnego, gdzie presja jest mniejsza, a dojazd – przyzwoity.

Deel artikel

Opmerkingen

Deel je gedachtenPlaats de eerste opmerking.
bottom of page