
Amsterdam: bez wyjątków na fajerwerki dla stowarzyszeń
Amsterdam nie będzie udzielał wyjątków na odpalanie fajerwerków stowarzyszeniom i klubom. Urzędnicy tłumaczą, że takich zgód nie da się bezpiecznie kontrolować ani skutecznie egzekwować. Miasto pozostaje przy zasadzie: tylko profesjonalne, w pełni licencjonowane pokazy.
W praktyce oznacza to koniec spontanicznych fajerwerków podczas meczów, festynów czy lokalnych obchodów, nawet jeśli organizuje je znana w okolicy organizacja. Miasto argumentuje, że w tłumie trudno odróżnić materiały dopuszczone od zakazanych, a służby nie nadążą z kontrolą.
Dla wielu mieszkańców brzmi to abstrakcyjnie, ale koszty i ryzyka rosną. Każde większe zgromadzenie wymaga planu bezpieczeństwa, zaplecza medycznego i odpowiednich ubezpieczeń. Te wymogi stowarzyszenia rzadko są w stanie spełnić.
Polacy w Amsterdamie, którzy planują wydarzenia środowiskowe lub firmowe, powinni brać pod uwagę bardziej „ciche” alternatywy: mapping świetlny, drony-latarnie, koncerty czy festiwale świateł. Władze zapowiadają, że będą chętniej wydawać zgody na tego rodzaju formy świętowania.
Przepisy dotyczące materiałów pirotechnicznych pozostają restrykcyjne, a kary za ich nieuprawnione użycie wysokie. Miasto zapowiada dodatkowe patrole w newralgicznych datach, aby uniknąć wypadków i pożarów.
Eksperci od bezpieczeństwa zwracają uwagę, że presja na służby w sezonie zimowym jest i tak ogromna. Ograniczenie liczby punktowych pokazów ma skupić siły tam, gdzie są naprawdę potrzebne i ograniczyć ryzyko dla przechodniów i zabudowy.
Udostępnij artykuł


