
1700 „Johanów” w Arenie. Cruijff wciąż łączy Amsterdam
To był obrazek, który mógł powstać tylko w Amsterdamie: 1700 osób o imieniu Johan świętowało urodziny Cruijffa na stadionie. Dla jednych legenda piłki, dla innych symbol miasta. Wszyscy – trochę jak rodzina, która spotkała się w domu zwanym Areną.
Dla Polaków mieszkających w NL to też kawałek oswojonej codzienności. Wychowujemy tu dzieci, które wiedzą, co znaczy „14” i dlaczego nie wypada narzekać na podanie do przodu. Cruijff jest jak wspólny alfabet – nawet gdy Ajax przeżywa trudne czasy.
Takie wydarzenia mają ogromną moc miękkiej integracji. Nie trzeba bezbłędnie odmieniać słowa „buitenspel”, żeby poczuć, że to także twoje miasto. Wystarczy patrzeć, słuchać i dać się porwać opowieściom starszych kibiców.
Na trybunach nie brakowało rodzin z dziećmi i gości spoza Holandii. Zresztą, sam Cruijff zawsze powtarzał, że piłka nożna jest prosta, ale najtrudniej grać prosto. Ta prostota gromadzi ludzi ponad barierami języka i akcentu.
Arena oddychała wspomnieniami, ale i nadzieją na jutro. Bo nawet jeśli nie wszystko na boisku idzie jak z nut, to duch „taki mamy pomysł na grę” w Amsterdamie jeszcze długo nie zgaśnie.
Może więc w tym roku, zamiast spierać się o transfery, zabierzemy dzieci na stadionowe muzeum i wyjaśnimy, czemu pewien Johan zmienił nie tylko klub, ale i sposób myślenia o futbolu.
Deel artikel


