
110 mln kg soli na drogach: koszty dla asfaltu, wody i zwierząt
Od października na holenderskie drogi wysypano około 110 milionów kilogramów soli. To działa – jezdnie są mniej śliskie – ale „cena” bywa wysoka: uszkodzenia asfaltu, zasolenie poboczy i wpływ na drobną faunę. Z kolejnymi falami mrozu sypania będzie więcej, a wraz z nim dyskusji o długofalowych skutkach.
Specjaliści tłumaczą, że sól wnika w mikropęknięcia, a cykle zamarzania i odmarzania powiększają ubytki. Stąd nagłe dziury, które widać na odcinkach o dużym ruchu. Zasolenie otoczenia zmienia też skład roślinności – przy drogach coraz częściej pojawiają się gatunki typowe dla wybrzeża.
Ekolodzy ostrzegają przed odciekiem do rowów i kanałów, gdzie sól szkodzi wrażliwym organizmom. W Holandii, gdzie jakość wód od lat jest problemem, ten dodatkowy impuls może osłabić bioróżnorodność. Zastrzegają jednak, że to nie jedyna presja – to część „koktajlu” czynników.
Właściciele psów skarżą się na podrażnienia opuszek, a weterynarze zalecają proste środki: omijać najbardziej zasolone chodniki, smarować łapy ochronną maścią i myć je po spacerze. Dla kierowców – w tym wielu Polaków w NL – dobra praktyka to dokładne mycie auta po ustąpieniu mrozów, bo piasek i sól przyspieszają korozję elementów zawieszenia.
Samorządy balansują między bezpieczeństwem a wpływem na środowisko. Testowane są mieszanki soli z solanką i prewencyjne zraszanie, które w teorii redukuje dawki. Na razie jednak zimowy standard pozostaje bez zmian: kiedy ślisko, solarka jedzie.
Udostępnij artykuł


