
Przełom w USA: giganci winni uzależnianiu od social mediów
W Los Angeles zapadł wyrok, który może wstrząsnąć branżą technologiczną: jury uznało Meta i Google odpowiedzialnymi za uzależniający charakter Instagrama i YouTube’a i przyznało młodej kobiecie 3 mln dolarów odszkodowania. Firmy zapowiedziały apelacje, ale sam fakt orzeczenia otwiera drogę do kolejnych roszczeń w USA – a pośrednio także do nowych debat regulacyjnych w Europie.
Dla rodziców w Holandii, w tym polskich rodzin, sprawa jest namacalna: nastolatki spędzają w aplikacjach godziny, a algorytmy grają na emocjach, podbijając dopaminę i przywiązanie. W praktyce oznacza to presję na szkoły, poradnie i zwykłe domy, które próbują stawiać granice w erze nieskończonego scrollowania.
Europejskie prawo – zwłaszcza Akt o usługach cyfrowych (DSA) – już dziś wymaga od platform ograniczenia szkodliwych mechanizmów i większej przejrzystości algorytmów. Ten amerykański wyrok może dodać regulatorom odwagi i argumentów, by iść dalej, na przykład w kierunku domyślnych ustawień chroniących młodych czy wyraźniejszych ostrzeżeń o ryzyku uzależnienia.
Dla użytkowników ważna jest codzienna higiena: wyłączanie powiadomień, blokowanie autoodtwarzania, dzienne limity czasu. Brzmi prosto, ale działa – i odciąża relacje w domu. Szkoły i gminy w Holandii coraz częściej oferują też warsztaty cyfrowej odporności, z których chętnie korzystają polscy rodzice i uczniowie.
Dla samych platform europejskie następstwa mogą oznaczać kosztowne zmiany w projekcie aplikacji i jeszcze większą presję prawną. Jeśli trend roszczeń przybierze na sile, nie jest wykluczone, że w UE zobaczymy pozwy zbiorowe – także z udziałem rodzin mieszkających w Niderlandach.
W tle toczy się szeroka rozmowa o tym, gdzie kończy się „atrakcyjny produkt”, a zaczyna „projektowanie na uzależnienie”. Ten wyrok nie zamyka dyskusji, ale wyznacza nową linię sporu – taką, której nie da się już zignorować na żadnym kontynencie.
Udostępnij artykuł


