
ME kończy blokadę Betuweroute. Pociągi towarowe znów ruszą z opóźnieniem
Policja usunęła aktywistów z organizacji Geef Tegengas, którzy zablokowali torowisko Betuweroute między Lent a Elst. Na miejscu interweniowała jednostka ME, aresztowano co najmniej 15 osób. Przez kilka godzin oba tory na strategicznym korytarzu towarowym były martwe.
Według ProRail na szynach stało około 60 osób, część była przytwierdzona do elementów infrastruktury. Aktywiści zapowiadali, że chcą „uderzyć po kieszeni” przewoźników, domagając się m.in. handlowego i zbrojeniowego embarga wobec Izraela.
Betuweroute to krwioobieg towarowy łączący port w Rotterdamie z Niemcami. Gdy pociągi stają, firmy logistyczne w całym kraju dosłownie czują to na skórze: kursy są przekładane na noc, część ładunków w ostatniej chwili ląduje na ciężarówkach, a składy czekają w kolejce do zwolnienia szlaku.
W praktyce odbije się to na magazynach od Gelderland po Noord‑Brabant. Wielu Polaków pracujących w logistyce i transporcie w NL może dostać SMS-a o zmianie zmiany lub nadgodzinach — to typowy efekt domina po zablokowaniu tak ruchliwej trasy.
Organizatorzy podobnych blokad już wcześniej celowali w infrastrukturę — w 2025 r. sparaliżowano na kilka godzin tereny portowe w Rotterdamie. Debata znów wraca do granic prawa do protestu, gdy stawką staje się bezpieczeństwo ludzi na torach i milionowe koszty opóźnień.
Jeśli macie zaplanowane przeładunki lub odbiory z hubów przy Betuweroute, warto dziś krótko potwierdzić sloty z operatorem. Nawet gdy tory są już czyste, rozładowanie kolejki pociągów zawsze trwa dłużej, niż byśmy chcieli.
Udostępnij artykuł


