top of page

Jak partie chcą uspokoić Amsterdam: „miasto znów ma być szefem na ulicy”

Bezpieczeństwo znów ląduje na szczycie list wyborczych obietnic w Amsterdamie. Partie mówią jednym głosem w sprawie zasady: miasto ma być „z powrotem szefem na ulicy”. Różnią się narzędzia – jedni stawiają na więcej straży miejskiej i kamer, inni na pracę z młodzieżą i szybsze wsparcie rodzin.

To nie tylko rytualny spór lewicy z prawicą. Mowa o dodatkowych patrolach w newralgicznych rejonach, lepszym oświetleniu ulic, konsekwentnych działaniach wobec domowej przemocy, a także o blokowaniu lokali, które są magnesem dla problemów. Efekty mają być widoczne, nie tylko „na papierze”.

Polacy mieszkający i pracujący w Amsterdamie odczują te zmiany na co dzień. Dostawcy jedzenia, pracownicy gastronomii i sprzątania liczą na bezpieczniejsze zmiany nocne. Rodzice – na spokój w drodze do szkoły.

Miasto ma też ambicję lepiej koordynować działania policji, straży i służb socjalnych. Szybsza reakcja, mniej przerzucania się odpowiedzialnością. Czy to się uda? Wszystko rozstrzygnie się przy budżecie i w praktyce na ulicy.

Jeśli hasła „porządek i bezpieczeństwo” mają nie być tylko slogany, potrzebne będą cierpliwość i transparentność. Mniej konferencji, więcej efektów tam, gdzie mieszkańcom najbardziej na tym zależy.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page