
Camorra traci lidera. Co to znaczy dla holenderskich portów
Włoska policja zatrzymała Roberta Mazzarellę, jednego z najbardziej poszukiwanych bossów camorry. Wpadł w luksusowej willi nad Amalfi, bez oporu. Dla Neapolu to symboliczny cios, ale prawdziwe pytanie brzmi: jak ta wpadka zmieni europejskie szlaki narkotykowe?
Camorra od lat słynie z elastyczności. Gdy jedną głowę odetnie się mieczem, druga już negocjuje nowy kanał przerzutowy. To, co dzieje się w Kampanii, ma przełożenie na północ — do węzłów w Antwerpii i Rotterdamie, gdzie przechodzi ogromny strumień kontenerów z Ameryki Południowej.
W praktyce oznacza to najpewniej krótkoterminowe zawirowania i wzmożone kontrole w portach. Służby będą „dociskać” podejrzane ładunki, a przestępcze sieci — testować mniej oczywiste trasy lub mniejsze porty, by zmylić uwagę. Zmiana metod bywa szybsza niż oficjalne komunikaty.
Dla polskich kierowców ciężarówek, magazynierów i pracowników terminali w Holandii może to oznaczać więcej kontroli dokumentów, dłuższe oczekiwanie przy rampach i dodatkowe procedury bezpieczeństwa. Lepiej zarezerwować sobie więcej czasu na zmianie i pilnować firmowych instrukcji.
Eksperci zwracają uwagę, że uderzenie w „twarze” organizacji działa bardziej medialnie niż realnie. Skuteczna jest dopiero mieszanka: konfiskaty finansów, niszczenie white-collarowych powiązań i uderzenie w skorumpowane węzły w łańcuchu dostaw. Holandia, jako brama do Europy, od lat jest tutaj polem pierwszej linii.
W tle toczy się też walka o narrację. Włoski rząd mówi o „dużej wygranej państwa”, a przestępczość zorganizowana będzie dowodzić, że „interes idzie dalej”. Porty w Rotterdamie i Antwerpii pozostaną, niestety, miejscami, gdzie słabości całej Europy widać jak na dłoni.
Udostępnij artykuł


