top of page

Aziatycki szerszeń ma nową nazwę. Działkowcy, czujność!

Aziatycki szerszeń od dziś oficjalnie to geelpoothoornaar, czyli „szerszeń żółtonogi”. Zmiana nazwy ma ograniczyć pomyłki z innymi gatunkami z Azji, których w Europie po prostu nie ma. Brzmi kosmetycznie, ale pomaga w zgłaszaniu inwazji i planowaniu zwalczania.

Jak podaje NU.nl, ten gatunek to kłopot dla pszczelarzy i sadowników: poluje na owady zapylające i potrafi szybko się rozprzestrzeniać. W Holandii działa już system zgłoszeń – jeśli widzicie podejrzane gniazdo, nie podchodźcie i nie próbujcie usuwać go sami.

Na co zwracać uwagę? Charakterystyczne żółte nogi, ciemne ubarwienie i mniejsza sylwetka niż u rodzimego szerszenia europejskiego. Zdjęcie z bezpiecznej odległości i lokalizacja wystarczą, by eksperci ocenili sprawę.

Dla polskich ogrodników i działkowców w NL to sygnał: sezon w pełni, warto zainstalować proste pułapki monitorujące i obserwować pasieki. Lokalne gminy i organizacje pszczelarskie publikują instrukcje, jak zgłaszać obserwacje bez ryzyka.

Nazwa się zmienia, ale zasada pozostaje: zachowajmy dystans, róbmy zgłoszenia i nie panikujmy. Dzięki spójnemu nazewnictwu służbom będzie łatwiej łączyć kropki i szybciej reagować tam, gdzie to naprawdę konieczne.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page