
Zelensky szuka sojuszników w Zatoce. Stawia na drony i długie umowy
Prezydent Ukrainy odwiedził niespodziewanie ZEA i Katar, stawiając na współpracę w obronie przed dronami i rakietami. Golf ma doświadczenie z irańskimi atakami, Ukraina – z budowaniem tarczy złożonej z nowoczesnych systemów i taktyki. Zamiast wielkich deklaracji padły konkretne zapowiedzi współpracy.
Dla Europy to ważny sygnał: wsparcie dla Kijowa może płynąć nie tylko z Zachodu. Zacieśnianie więzi z krajami, które kupują amerykańskie rakiety i rozwijają własne systemy, może odciążyć europejskie magazyny. Z perspektywy Holandii, jednego z wiernych sojuszników Ukrainy, liczy się dywersyfikacja źródeł wsparcia.
Ukraina oferuje „know-how” z frontu: jak rozpraszać ataki rojem, jak łączyć radary cywilne i wojskowe, jak szkolić operatorów. W zamian liczy na długofalowe dostawy części i uzbrojenia, które w wojnie na wyniszczenie bywają cenniejsze niż jednorazowy zastrzyk pomocy.
Eksperci przypominają, że drony to dziś połowa zwycięstwa: wywiad, naprowadzanie, ataki precyzyjne. Partnerzy z Zatoki zyskują dostęp do praktycznej wiedzy, która przyda się im, jeśli napięcia w regionie znów wzrosną. To układ, w którym każda strona ma coś na stole.
Holenderskie wsparcie – finansowe, wojskowe i polityczne – trwa. Ale im więcej graczy włączy się w ukraińską układankę, tym mniejsze ryzyko „zmęczenia materiału” w Europie. Dla mieszkańców NL to niewidoczna na co dzień, ale kluczowa inwestycja w bezpieczeństwo kontynentu.
Jeśli nowe porozumienia wypalą, Ukraina może zyskać bardziej odporną obronę już w tym roku. A my – cichą pewność, że łańcuch dostaw amunicji i technologii nie pęknie w najmniej odpowiednim momencie.
Share article


