
Zatoka zablokowana: 15 tys. turystów i 20 tys. marynarzy uwięzionych
Wojna na Bliskim Wschodzie coraz mocniej odbija się na zwykłych podróżnych. Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) informuje, że w rejonie Zatoki Perskiej utknęło około 15 tysięcy pasażerów rejsów wycieczkowych i 20 tysięcy marynarzy. Linie zmieniają trasy lub czekają na zgodę do wypłynięcia, a porty pracują w trybie awaryjnym.
Dla Polaków mieszkających w Holandii to brzmi odlegle, ale skutki są bardzo blisko. Gdy tankowce i kontenerowce stoją, rosną koszty transportu i paliw, a to szybko przekuwa się na ceny w sklepach i na stacjach. Rejsy turystyczne są odwoływane lub skracane, co komplikuje plany tych, którzy mieli lecieć z Amsterdamu czy Düsseldorfu, by wsiąść na statek w regionie.
Armatorzy próbują obchodzić zablokowane szlaki, ale objazdy oznaczają dodatkowe dni i paliwo. Firmy logistyczne liczą opóźnienia i ostrzegają, że część łańcuchów dostaw znów stanie się krucha. Zeszłoroczne doświadczenia z Morzem Czerwonym pokazały, że chaos na morzu po kilku tygodniach widać już na półkach.
Jeśli masz w planie rejs lub lot z przesiadką w rejonie, sprawdzaj komunikaty przewoźników dosłownie do ostatniej chwili. Ubezpieczenia podróżne często różnicują, czy chodzi o „siłę wyższą”, a linie potrafią proponować vouchery zamiast zwrotów. W praktyce oznacza to więcej formalności i mniej elastyczności.
Holenderskie firmy spedycyjne szykują się na wariant dłuższego zastoju. To może uderzyć w stawki przewoźników drogowych w kraju i wynagrodzenia ekip rozładunkowych, w których pracuje wielu Polaków. Im dłużej potrwa paraliż, tym bardziej lokalny rynek pracy odczuje falę wtórną.
Branża lotnicza też zaciska zęby: brak stabilnych dostaw paliwa lotniczego z Zatoki oznacza droższe tankowanie w Europie. Jeśli planujesz wiosenną podróż do Azji, licz się z wyższymi cenami i mniejszą dostępnością bezpośrednich połączeń.
IMO apeluje o bezpieczeństwo szlaków i korytarze humanitarne dla uwięzionych załóg. To sygnał, że sytuacja nie rozwiąże się „z dnia na dzień”, a konsekwencje z morza dobiją do niderlandzkich portów i portfeli.
Share article


