
Wirtualne „taxi‑ogrodzenie” przy Arenie: koniec chaosu po koncertach
Po wielkich koncertach Harry’ego Stylesa czy Bruno Marsa okolice Areny potrafią zamienić się w labirynt klaksonów. Miasto testuje więc wirtualne „taxihek” – cyfrowe wyznaczanie stref podjazdu i odjazdu, by rozładować zator z taksówek i aut na aplikacje.
Jak opisuje Het Parool, system ma kierować kierowców do konkretnych kieszeni drogowych i czasy podjazdu zsynchronizować z wyjściem tłumów ze stadionu. W efekcie mniej „krążenia w kółko”, mniej łamania przepisów i spokojniejsza końcówka wieczoru.
Dla fanów – w tym wielu Polaków mieszkających w Randstad – to przede wszystkim większa przewidywalność. Zamiast drzeć koty przez telefon z kierowcą, wystarczy pojawić się w wyznaczonym miejscu i wsiąść do auta w zaplanowanym czasie.
Miasto liczy też na uspokojenie ruchu rowerowego i pieszego, który po koncertach przecina się z autami zamówionymi „na już”. Mniej nerwów, mniej ryzyka, a do tego czytelniejsze oznakowanie w aplikacjach.
W praktyce warto wcześniej w aplikacji sprawdzić wskazaną strefę odbioru, a jeśli wracacie większą grupą – zgrać się na jeden wspólny odjazd. Transport publiczny też ma działać gęściej, ale wirtualne strefy mogą okazać się równie szybkie.
Jeśli test się powiedzie, rozwiązanie może trafić do innych punktów zapalnych w mieście. To ten typ cyfrowego porządku, który czuć najbardziej właśnie wtedy, gdy wszystko przebiega… bez zatoru.
Share article


