
Utrecht odpuszcza masowe tępienie azjatyckiego szerszenia. Co to znaczy dla pasiek?
W prowincji Utrecht zapadła decyzja: koniec z polowaniem na każdy napotkany ul azjatyckiego szerszenia. Zamiast tego będą akcje punktowe – przy szkołach, kempingach i w pobliżu chronionej przyrody. Jak podaje NOS, jeszcze w 2020 roku było tu 7 gniazd, a w ubiegłym roku już niemal 500.
Dlaczego zmiana kursu? Skala inwazji jest tak duża, że całkowite wyplenienie stało się nierealne. Lepiej skupić siły tam, gdzie „szczypie” najbardziej – w miejscach większego ryzyka użądleń i wrażliwych ekosystemów.
Dla pszczelarzy, także polskich hobbystów w NL, to ważny sygnał: trzeba wzmocnić ochronę uli, stosować siatki i częściej monitorować pasieki. Szerszenie żywią się m.in. pszczołami, a to uderza w zapyleń i plony. Reagujmy szybko na podejrzane owady w okolicy pasiek.
W praktyce oznacza to też, że zgłoszenia gniazd warto kierować tam, gdzie ryzyko jest największe. Służby będą miały ograniczone zasoby – im precyzyjniej wskażemy miejsce i charakter zagrożenia, tym szybciej zareagują.
To nie powód do paniki. Azjatycki szerszeń nie jest z automatu groźniejszy dla ludzi niż pospolita osa – pod warunkiem, że nie jest niepokojony. Rozsądek i proste środki zabezpieczające mogą zdziałać więcej niż kosztowne i mało skuteczne obławy.
Share article


