
TSUE uderza w węgierską ustawę anty-LGBT: to sprzeczne z wartościami UE
Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że węgierska ustawa ograniczająca obecność treści LGBT w materiałach dostępnych dla dzieci narusza prawo Unii i jej podstawowe wartości, w tym zasadę równości. W praktyce chodzi o zakaz „promocji” homoseksualności i transpłciowości w szkołach, książkach czy telewizji.
Wyrok nie nakłada od razu kary, ale daje Komisji Europejskiej mocniejszy oręż: Budapeszt może zostać wezwany do zmian, a w razie oporu sprawa wróci do sądu z perspektywą finansowych sankcji. Co istotne, sędziowie odwołali się do samego artykułu 2 TUE – katalogu wartości, które państwa członkowskie przyjęły wspólnie.
Dlaczego ma to znaczenie dla nas w Holandii? Bo to test granic integracji i ochrony praw mniejszości w całej Unii – także z myślą o dzieciach, które tu dorastają w polskich rodzinach. Jeśli UE potrafi stawiać tamę dyskryminacji w jednym kraju, to łatwiej o spójne standardy w całej wspólnocie.
Politycznie wyrok może przyspieszyć zmiany legislacyjne na Węgrzech – zwłaszcza jeśli nowy premier będzie chciał odblokować fundusze i poprawić relacje z Brukselą. Ale to także sygnał do innych stolic: „ochrona dzieci” nie może być wymówką dla wykluczania i stygmatyzacji.
Dla szkół, bibliotek i organizacji kulturalnych w UE to oddech: można dążyć do włączających programów bez lęku, że „prewencyjnie” trzeba chować część książek czy filmów. A dla naszych dzieci – jasna wiadomość, że europejski dom ma stały fundament.
Tym razem to prawnicy przypomnieli, że wspólne wartości nie są ozdobą w preambule, tylko tarczą, z której można korzystać. I z której warto rozliczać rządy.
Share article


