
Trump uderza cłem za Grenlandię: co dla NL?
Prezydent USA Donald Trump ogłosił 10-procentowe cło na import z kilku państw Europy, w tym z Holandii. Jako powód wskazał europejską misję rozpoznawczą na Grenlandii, zapowiadając jednocześnie podniesienie stawki do 25 procent w czerwcu, jeśli jego żądania nie zostaną spełnione. Decyzja zaskoczyła zarówno Unię Europejską, jak i rządy krajowe.
Dla holenderskiej gospodarki oznacza to presję na eksporterów, port w Rotterdamie i firmy logistyczne obsługujące ruch transatlantycki. Najbardziej narażone są branże z dużym udziałem sprzedaży do USA: maszyny, chemia, produkty rolno-spożywcze i wysokiej klasy wyroby konsumenckie.
Polskie firmy działające w Holandii – od małych eksporterów żywności po dostawców komponentów – muszą liczyć się z wyższymi kosztami i możliwymi opóźnieniami. W praktyce oznacza to renegocjacje kontraktów, ubezpieczenia kursowe i rozważenie przekierowania części dostaw.
Krótkoterminowo sieci handlowe mogą próbować wchłonąć część podwyżek, ale jeśli cła wzrosną latem do 25 procent, konsumenci w Holandii odczują droższe produkty importowane z USA. Firmy pracujące w dolarze będą też bardziej wrażliwe na wahania kursowe.
Bruksela zapowiada wspólną odpowiedź i analizuje kontrposunięcia. Eksperci zwracają uwagę, że spór może szybko rozlać się poza kwestię Grenlandii i zamienić w szerszą wojnę handlową, z kosztami dla obu stron Atlantyku.
Udostępnij artykuł


